poniedziałek, 14 listopada 2016

Projekt denko #8 2016

Witajcie :*

Kolejna odsłona projektu denko przed Wami! Znów pielęgnacja, znów kolorówka, a nawet "gadżet", produkty, za którymi będę tęsknić oraz takie, których pozbywam się bez żalu. Zapraszam!




Esent.pl, Masło kokosowe
Zwane też potocznie olejem. Wracam co jakiś czas, lubię ten zapach i uniwersalność.
Isana, Olejek pod prysznic
O którym słyszeliście tyle, że tym razem sobie darujemy.
Facelle, sensitive, płyn do higieny intymnej
Kolejne opakowanie, to o czymś świadczy ;).

Carmex, Moisturising lip balm
Ja do Carmexów wracam raz na jakiś czas. Lubię je szczególnie wtedy, kiedy mam spękane usta - wtedy chłodek przynosi ulgę, lubię ten efekt także latem. Balsam wystarczył mi na całkiem długo, używany regularnie nie daje niestety tak spektakularnych efektów, najlepiej sprawdza się u mnie doraźnie. Możliwe, że jeszcze kupię, choć nie wiem, którą wersję, bo wybór jest coraz szerszy :).
Yves Rocher, Sensitive Vegetal, krem nawilżająco-łagodzący
Ta miniaturka towarzyszyła mi podczas choroby. Smarowałam nią podrażnioną skórę po skorzystaniu z chusteczki, nic mnie nie piekło, a dodatkowo uniknęłam suchych skórek. Moja przyjaciółka również chwali ten krem za szybkie wchłanianie oraz brak podrażnień.
Dove, Derma Spa, Goddes Body Lotion
Używałam jako krem do rąk - ładnie i intensywnie pachnie, szybko się wchłania, jak na krem "dotorebkowy" przyzwoicie nawilża, niemniej myślę, że jako balsam dla typowych "suchelców" może być za słaby.

Isana, Krem do ciała Shea&Kakao
A to mój lifehach - wielkie opakowanie, niska cena, a jest to... idealny "stacjonarny" krem do rąk. Stał sobie gdzieś pod stołem, ze względu na śliczny zapach (coś jakby czekoladowy budyń) sięgałam po niego regularnie. Wchłania się dość szybko, przyjemnie nawilża, ostatnią porcję zużyłam na łydki i też dał radę. Polecam!
Lady Speed Stick, invisible, antyperspirant w sztyfcie
Działa na mniej chyba najlepiej z przetestowanych do tej pory antyperspirantów.

Sanex, dermo pro hydrate, żel pod prysznic
Taki raczej zwyczajny żel, zapach "kosmetykowo-kremowy", także mył, co było do umycia. Wkurzało mnie zamykanie, bałam się o paznokcie.
Yves Rocher, żel pod prysznic, malina i mięta pieprzowa 
Piękny zapach, możliwe, że wrócę do niego latem, w takiej czy innej formie. Mył dobrze, skończył mi się dość szybko, w sumie nie wiem czemu. Pewnie ktoś tak się zachwycił aromatem, że nadużywał ;D.


Yves Rocher, Volumizing Shampoo
Kolejny szampon z Yves Rocher, który całkiem fajnie mi się sprawdzał. Mył, co miał myć, całkiem ładnie, naturalnie pachniał. "Bez parabenów, silikonu, sztucznych barwników" jak twierdzi producent, ja dorzucę jeszcze brak SLS ;). Objętości wielkiej nie dostałam, ale pod tym względem jestem genetycznie ulizana ;).
Intimea, emulsja do higieny intymnej, kwas mlekowy i wyciąg z rumianku
Niby nie była zła, ale jednak po Facelle mam wrażenie większego komfortu.

Catrice, Glam&Doll Waterproof, maskara 
Pod względem wodoodporności sobie radził, nie kruszył się wybitnie, choć czasem się zdarzyły drobniutkie kropeczki. Ładnie wydłużał, nieźle trzymał podkręcenie po zalotce, raczej nie wrócę, bo wolę coś troszkę bardziej pogrubiającego.
L'Oreal, Volume Million Lashes, maskara
Pisałam o niej tutaj, ok, ale bez szału. Do tej wersji raczej nie wrócę, mam ochotę spróbować tej polecanej So Couture.


Lovely, Nude Eye Pencil
Kolor miała ładny i przyjemnie rozjaśniała linię wodną, niestety z utrzymywaniem się było dość słabo. Nie wrócę.
Maybelline, Affinitone, korektor 
Lubiłam go pod oczy, 01 ma jasny i żółtawy odcień, co nieczęsto zdarza się w drogeriach. Nie przesuszał okolicy pod oczami, wyglądał dość naturalnie.

Alterra, Nawilżająca odżywka granat i aloes
Towarzyszyła mi podczas mojej wyprawy do Poznania, ale co mnie zdziwiło, także długo później. Mimo, że opakowanie jest niewielkie, to produkt na tyle wydajny, że użyłam go jeszcze wiele razy. Bardzo ładnie pachnie, jak zresztą cała ta linia, ładnie nawilża. Myślę, że warto spróbować.
Lirene, płyn dwufazowy do demakijażu oczu
Nie był zły, ale z niektórymi tuszami radził sobie gorzej niż ten z BeBeauty, który mam nadzieję jeszcze powróci. Rzęsy mi oczywiście nie urosły ;).

Yankee Candle, wosk Gingerbread Maple 
Z tym woskiem mam trochę problem. Mam obawy, czy nie zwietrzał (dokańczałam go po zeszłym roku, a nie był przechowywany idealnie szczelnie), bo zapach był bardzo słabo wyczuwalny, a pamiętam, że ubiegłej jesieni mi się podobał. Ciężko mi więc cokolwiek pewnego o nim powiedzieć, więc profilaktycznie przemilczę.
Kringle Candle, wosk Apple Cider Donut
Całkiem intensywnie pachniał, trochę cynamonem, trochę waniliowym cukrem, trochę jabłuszkiem. Jeśli lubicie "jedzeniowe", dość słodkie zapachy, to powinniście być zadowoleni.

No name, Face Paint (zakupione w Pepco)
Najgorzej wydane 3 zł w życiu. Miały być charakteryzacje, a skończyło się na rozgoryczeniu i powrocie do starych rozwiązań. Może gdybym nałożyła to szpachlą, warstwą ok. 3 cm, to uzyskałabym cień koloru. Bez tego to nie. Jeśli nienawidzicie swoich dzieci, to kupcie im do zabawy. Jestem tak na nie, jak tylko się da.

I to już wszystkie moje zużycia w tym odcinku ;). Jak widzicie trafiły się podłe buble, a także wiele dobrego. Znacie coś z mojej listy? Lubicie, czy może wręcz przeciwnie?

Buziaki :*

35 komentarzy:

  1. Z tego wszystkiego miałam jedynie szampon Yves Rocher oraz Lady Speed stick. Szampon w porządku a Lady speed stick uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lady speed stick nigdy się u mnie nie sprawdzał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie, za to doskonale sprawdza mi się odżywka Alterra i wszelkie Isany :)

      Usuń
    2. A u mnie właśnie całkiem nieźle ;) Ale co ciało, to opinia ;D Marki Rossmanna dają radę!

      Usuń
  3. Oprócz Lady Speed Stick nie używałam niczego z Twojej listy. U mnie się nie sprawdzał. Bardzo duże denko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkim się wszystko sprawdza, a u mnie generalnie mało co daje radę, więc jestem zadowolona nawet z połowicznych rezultatów ;)

      Usuń
  4. A próbowałaś zamiast carmexu tisane? U mnie produkt absolutnie nie do zastąpienia na spękane usta:)a próbowałam wszystkiego. Jakoś carmex nie działał dobrze, tzn działał ale na chwile nie przynosił długofalowych dobrodziejstw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chciałam, ale za każdym razem, jak mi się kończył balsam do ust, to nie mogłam go dorwać i tak mi się to odwleka już z pół roku... Może tym razem ;)

      Usuń
  5. Lady Speed Stick to zdecydowanie mój faworyt. Według mnie nie ma lepszego antyperspirantu :)
    zaciekawił mnie krem od rąk o budyniowym zapachu :D chyba go przetestuję :D
    pozdrawiam
    www.zyciejakpomarancze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Kosztuje bodajże 8 zł, a starcza na wieki ;)

      Usuń
    2. dla samego spróbowania warto kupić :D

      Usuń
  6. Lady Speed Stick kupuję regularnie:).Zawsze biję brawo tym,którzy zużywają taką ilość kosmetyków u mnie jakoś idzie to opornie zwłaszcza jeśli chodzi o kolorówkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorówka to zawsze trudniejszy temat ;)

      Usuń
  7. sporo zużyć, gratuluję :)
    kiedyś miałam tę kredkę z lovely i u mnie też słabo się trzymała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szału nie robi niestety... Teraz mam Golden Rose i już jest lepiej :)

      Usuń
  8. Ja Carmexy uwielbiam - zawsze mam przynajmniej dwa opakowania :) Przynoszą ulgę, nawilżają, chronią. Chyba żadna inna pomadka czy balsam do ust tak dobrze się u mnie nie spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie krótkofalowo sprawdzają się również świetnie :)

      Usuń
  9. ładne denko, ale prawie nic nie znam :) carmexy lubię, ale te w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sztyfcie też miałam, póki co tylko waniliowy. Polecasz jakieś inne wersje? :)

      Usuń
  10. Miałam tylko płyn facelle, ale niesamowicie mnie podrażnił. Zużyłam go do mycia pędzli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nigdy się nie spotkałam z takim problemem :(

      Usuń
  11. Spore denko, ja carmex uwielbiam, choć ostatnio dość często o nim zapominam. Man też to masło z Isany i u mnie czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. So Couture polecam wypróbować - mój ulubiony tusz!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przymierzałam się do tego szamponu z Yves Rocher, może się skuszę :) Ogólnie sporo kosmetyków z Twojego denka używałam, ale żaden jakoś nie zrobił na mnie zbytniego wrażenia. Swego czasu bardzo zawiodłam się na Loreal Volume Milion Lashes, który przeokropnie się kruszył zarówno mi jak i mojej koleżance. Od tego czasu nigdy po niego więcej nie sięgnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, o kruszeniu do tej pory nie słyszałam! Dla mnie to spory problem, bo przez okulary moje rzęsy, które ocierają się o szkła, są dużo bardziej narażone na osypywanie. W takim razie raczej sama z siebie nie spróbuję, bo cena jest dość wysoka i szkoda mi ryzykować.

      Usuń
  14. Recenzja ostatniego mnie rozbroiła. :-)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam żele pod prysznic Isany. Można już powiedzieć, że mam na ich punkcie jakiegoś hopla i zaczynam manię zbieractwa. Na ten moment w zapasie mam chyba z 5, a dwa pod prysznicem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię ich limitowane zapachy, aktualnie towarzyszy mi Karmel i wanilia :)

      Usuń
  16. Camrex uwielbiam!! najlepszy pod słońcem. Kiedyś jeszcze YvesRocher miało super balsam ale chyba już zniknął z oferty.

    OdpowiedzUsuń