sobota, 19 sierpnia 2017

Szatańskie narzędzie | Najgorsza gąbeczka do makijażu jaką znam!

Witajcie :*

Dzisiaj przychodzę Was ostrzec. Do czego może przydać się gąbeczka do makijażu? Paradoksalnie najlepiej sprawdzi się do samoobrony. Zapraszam Was na post o moim wielkim rozczarowaniu!



wtorek, 15 sierpnia 2017

Bezpieczne pocałunki | Moja opinia o: Bell Permanent Make-up Lip Tint

Witajcie :*

Dzisiaj opowiem Wam o jednym z moich ulubionych typów produktów do ust - tintach. Jeśli wiem, że czeka mnie cały dzień na nogach, a w międzyczasie trafi się jedzonko, to stawiam właśnie na nie. Tym razem na warsztat bierzemy Bell Permanent Make-up Lip Tint - jaka jest moja opinia? Czy spełniają wymagania stawiane tego typu kosmetykom?



sobota, 12 sierpnia 2017

Recenzja: B.Kwiatkowska "Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku"

Witajcie ;*

Azjatycka pielęgnacja podbija rynek. Mimo, że jest to pojęcie dość szerokie (są nawet tacy, którzy głoszą "Azja nie istnieje"), to w powszechnej świadomości terminem tym określa się zazwyczaj techniki czy produkty, które pojawiły się i zyskały popularność na terenie przede wszystkim Korei Południowej i Japonii. Wielu z nas zainteresowało się nią, a nawet zaczęło wprowadzać pewne rytuały do swojego codziennego dbania o urodę. Mimo, że produkty koreańskie są coraz łatwiej dostępne, to i tak niektóre marki czy kosmetyki można zakupić tylko z zagranicy. Także niektóre z zabiegów wybieranych przez Azjatki wydają nam się czasem przesadzone. Jak znaleźć balans i wykorzystać wszystkie dostępne metody dbania o siebie? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Barbara Kwiatkowska w książce "Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku".


Aspekty techniczne i estetyczne


Książka zawiera 271 stron, oprawiona jest w miękką okładkę. Cena okładkowa to 39,90 zł, ja kupiłam ją za 24,99 zł w Biedronce. Jej szata graficzna jest przejrzysta, estetyczna, utrzymana w beżowo-różowych odcieniach. To, co do mnie nie przemawia, to zdjęcia z banków, nie przepadam za takim rozwiązaniem, za to w oko wpadły mi proste, ale sympatyczne grafiki wykonane specjalnie na potrzeby książki. Najważniejsze treści zapisywane są na kolorowo lub ujęte w ramki, praktyczne są także liczne tabelki, które ułatwiają korzystanie z zawartych w książce informacji.

Treść

Książka podzielona jest na 10 rozdziałów. W początkowej części książki znajdziemy informacje dotyczące typów skóry (są podane w baaardzo krótkiej i konkretnej formie), jej przemian, autorka zwraca również uwagę na problem szufladkowania ze względu na wiek konsumentki i przeznaczenie tylko do konkretnej partii ciała. Podaje także kilka łatwych sposobów na sprawdzanie składów kosmetyków, temat jest jednak tak szeroki, że mógłby stanowić osobną książkę, dlatego wymienione są tylko szczególnie popularne lub ważne składniki i surowce, w razie czego będziecie musiały zerknąć do internetu. Są to jednak przydatne wskazówki i na początek świadomego dbania o cerę raczej wystarczą ;).


Następnie autorka omawia poszczególne etapy pielęgnacji, dzieli się wiedzą na temat produktów i ich zastosowań (btw, wiedziałyście o istnieniu słowa syndet? Ja nie. A na pewno każda z Was widziała go w sklepie :D). W niektórych przypadkach podpowiada konkretne produkty dostępne na rodzimym rynku - z jednej strony to może pomóc osobom, które nie mają czasu i ochoty analizować składów i szukać świętego Graala, z drugiej - może zostać odebrane jako reklama. Bardzo spodobał mi się fragment o hydrolatach - fajnie usystematyzował i poszerzył moją wiedzę na ten temat. Tabelka zawiera szeroki zestaw propozycji dla wszelkich typów skóry, ciekawym pomysłem jest także wykonywanie typowych azjatyckich produktów - esencji - w stylu słowiańskim, czyli właśnie na bazie wód roślinnych, do których dodawane są składniki aktywne. Myślę, że kiedyś pokuszę się o zrobienie takiej domowej esencji. 


Część o 4 filarach pielęgnacji, a zwłaszcza 3 pierwszych - witaminie C, retinolu i kwasach złuszczających także przypadła mi do gustu, poszerzyła moją wiedzę na ich temat. Dowiedziałam się także kilku ciekawych rzeczy o peptydach, które wcześniej znałam właściwie głównie z nazwy. W książce znajdziemy również tabelkę do samodzielnego uzupełnienia, w której na postawie zdobytych informacji zapisujemy kolejne kroki dbania o naszą skórę oraz krótki słowniczek pojęć. Dobrym aspektem publikacji jest nacisk na wskazywanie takich produktów czy metod, które powinny odpowiadać skórom z określonymi problemami oraz konieczność obserwowania, jak sprawdzają się w rzeczywistości. Personalizacja to najważniejsze słowo naszych czasów! 

Dla kogo jest ta książka?

Na pewno dla osób, które chcą zacząć dbać o urodę w sposób bardziej świadomy i zindywidualizowany. Ci z Was, którzy w tematyce pielęgnacji stawiają dopiero pierwsze kroki lub potrzebują uzupełnienia i usystematyzowania wiedzy, wiele wyniosą z tej lektury. Ci, którzy siedzą głęboko w temacie mogą potraktować ją jako przyjemną lekturę na wieczór, ale raczej nie odkryją w niej nic zaskakującego. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, a w razie potrzeby można wrócić do poszczególnych informacji, które są nam w danym momencie niezbędne. Nie jest to przełożenie azjatyckich metod pielęgnacji jeden do jednego, raczej inspiracja nimi i wykorzystanie pewnych pomysłów. Niemniej jej lektura sprawiła mi przyjemność i zachęciła mnie do spróbowania czegoś nowego - domowej esencji. Jeśli taką wykonam, to z pewnością dam Wam znać! Uważam, że to świetny pomysł, który może stać się atrakcją babskiego wieczoru lub wstępem do własnoręcznej produkcji kosmetyków. Podsumowując - mimo drobnych wad to naprawdę godna uwagi pozycja, która może przypaść do gustu wielu osobom ;). 

A Wy lubicie czytać książki o urodzie czy stawiacie na źródła internetowe? Trafiliście ostatnio na coś ciekawego? 

Buziaki i pamiętajcie o konkursie

wtorek, 8 sierpnia 2017

Ulubieńcy: Lipiec 2017

Witajcie ;*

Nadszedł czas na ulubieńców lipca. Mogłabym powiedzieć, że sam ostatni miesiąc był moim ulubieńcem - zdarzyło się wiele ciekawych i pozytywnych rzeczy. Przede wszystkim udało mi się pozytywnie zakończyć sesję z naprawdę świetnym wynikiem. Napisałam jeden rozdział magisterki. Mogłam trochę odespać i nadrobiłam zaległości książkowe. Spędzałam czas ze świetnymi ludźmi w fajnych miejscach. Używałam ciekawych produktów. Jadłam pyszne rzeczy... Ale o tym wszystkim poniżej!



sobota, 5 sierpnia 2017

Moja opinia o: Bell Perfect Mat Long Lasting Lipstick

Witajcie :*

W Biedronkach pojawiła się nowa kolekcja Bell Perfect obejmująca rozświetlacze, eyeliner w pisaku, matowe pomadki i dobrane do nich konturówki. Jak myślicie, co zrobiłam? No pewnie, że poszłam "po chleb" :D. W moje ręce trafiła szminka w sztyfcie. Jak się sprawdziła?



wtorek, 1 sierpnia 2017

Nowości kosmetyczne: Lipiec 2017

Witajcie :*

Lipiec ze względu na urodziny wypełniony był prezentami od innych i od samej siebie :D. Pojawiło się u mnie wiele nowości, produkty, do których wzdychałam już od dłuższego czasu i te, które skradły moje serduszko od pierwszego wejrzenia. Zapraszam na haul!