poniedziałek, 11 lipca 2016

Ochrona przeciwsłoneczna: A'Pieu Mango Sun Gel & E.L.F. Sunscreen Loose Powder

Witajcie ;*

Lato w pełni, dzisiaj wróciły do mnie upały i słońce, to idealny moment, żeby pogadać trochę o ochronie przeciwsłonecznej. Dlaczego jest taka ważna? Jakie kosmetyki uprzyjemniły mi walkę z promieniowaniem? Zapraszam!




 Kiedy byłam dzieckiem nie zwracałam uwagi na ochronę przeciwsłoneczną, opalone dziecko = zdrowe i szczęśliwe dziecko. Mama mnie smarowała, kiedy szłyśmy na ostre słońce, ale ogólnie nie pamiętam, żeby ktoś na to zwracał uwagę bardziej niż w zakresie "nie chcę, żeby mi skóra złaziła". Jako nastolatka unikałam opalenizny ze względów estetycznych i dobrze, że pokochałam wtedy bladą skórę- może nie dbałam o to w takim stopniu, w jakim powinnam, ale zawsze to parę lat z chociaż częściową ochroną. Będąc młodą kobietą sporo naczytałam się o wpływie promieniowania na skórę. Jako że mam już zmarszczki (co prawda mimiczne, ale zawsze), to zaczęłam trochę bardziej interesować się zagadnieniem, a w usystematyzowaniu sobie wiedzy pomogła mi lektura "Sekretów urody Koreanek". Wam zaserwuję najważniejsze info, które w niej wyczytałam.

Filtry UVA nie pozwolą Ci się szybko zestarzeć,a  UVB zapobiegną oparzeniom słonecznym i zmniejszą ryzyko raka skóry. Na kosmetykach azjatyckich możecie też zobaczyć oznaczenia PA+/++/+++, co oznacza dodatkową skalę ochrony przed UVA. Im więcej plusów, tym oczywiście lepiej. Nie czujesz się przekonany, ze warto dorzucić tę dodatkową warstwę na koniec każdego porannego smarowania? Poczytaj o przypadku Billa McElligotta. Po tym jakże dobitnym przykładzie przejdźmy dalej.

Pewnie narzekasz teraz, że filtry są lepkie, nieprzyjemne, bielą, a ich nakładanie jest czasochłonne. I powiem Ci, że też tak myślałam. Ale potem odkryłam takie jedno cudeńko. I już nigdy nie będę tak źle mówić o kremach ochronnych. W sumie wrzuciłam go do koszyka podczas zakupów na ebay ot tak, bez wcześniejszego researchu. I to była jedna z moich najlepszych nieprzemyślanych decyzji. Mowa o Mango Sun Gel firmy A'Pieu. Jest to produkt koreański, zapakowany w miękką, wygodną, zakręcaną tubkę. Opakowanie mieści 60 ml. Krem zapewnia ochronę SPF 42 PA ++, czyli zdecydowanie wysoką. Ja zapłaciłam za niego 6,85$, kupiłam TU. Więcej danych tego typu znajdziecie w poprzednim poście. Dlaczego jestem z niego taka zadowolona? Jest ultra leciutki, zupełnie nie bieli, nie lepi się, szybko wchłania. Skóra jest po nim lekko błyszcząca, ale w porównaniu z filtrami, których używałam do tej pory, to naprawdę żaden problem. Nie kłóci się z podkładami i do tego przecudnie pachnie mango, a aromat utrzymuje się na skórze jeszcze chwilę po nałożeniu. Z czystym sumieniem polecam! Możliwe, że nawet skóry mieszane czy lekko tłuste nie będą narzekać- co prawda nie ma co liczyć na matowienie, ale przynajmniej nie dokłada dodatkowej tłusto-lepkiej warstwy. Ja go pokochałam!



Ale niestety świat nie jest taki kolorowy- jedna warstwa rano nie wystarczy. W ciągu dnia pocimy się, dotykamy twarzy, ocieramy o ubrania (swoje lub cudze ^^). Wszystko to sprawia, że nasza ochrona maleje, a ryzyko bycia pomarszczonym rośnie. W tym celu istnieje coś takiego jak ponowna aplikacja (swoją drogą nie uważacie, że gdyby filtry miały efekt chłodzący, to nakładalibyśmy je o wiele chętniej?). I teraz głosy oburzenia od damskiej strony "to mam zmywać cały makijaż i zaczynać od początku?!". Ano właśnie nie. Jeśli oczywiście chcesz i masz na to czas, to jasne, zawsze zdrowiej zmyć zanieczyszczenia z pierwszej części dnia. Ale jeśli jesteś poza domem, masz makijaż, a nie masz czasu, to jest jeszcze opcja nr dwa- puder z filtrem. Odciskamy sebum w bibułkę matującą (lub po prostu pojedynczą warstwę chusteczki) i nakładamy ochronną warstwę, która przy okazji poprawi make-up. Ten, który Wam przedstawię nie jest jeszcze idealny, ale zachęcam Was do samodzielnych poszukiwań- jeśli znajdziecie coś ciekawego, koniecznie piszcie w komentarzach!



Mój puder wyprodukowała firma E.L.F. Producent deklaruje ochronę UVA/UVB na poziomie SPF 45, czyli także wysoką. Swój egzemplarz kupiłam na profilu urodomanii na Allegro w cenie 36,90 zł. Więcej info również w ostatnim haulu. Produkt zapakowany jest w solidne pudełko, które niestety dość łatwo się brudzi.  Puder nie matuje mocno, zostawia bardziej satynowe wykończenie, buzia wygląda gładko. Byłabym jednak z niego bardziej zadowolona, gdyby występował w więcej niż jednym kolorze, gdyż niestety ma on ciemnoróżowy odcień... Jak domyślacie się, pasuje mi on jak świni siodło. Ale nie będzie puder pluł mi w twarz! Dlatego dorzuciłam do niego pigmenty, o których pisałam Wam przy okazji zmiany koloru podkładu. Udało mi się uzyskać odsypkę w osobnym pudełeczku w cieplejszym kolorze. Żółty trochę (choć niestety nie całkowicie) poprawił odcień, a biel (która przy okazji składa się z dwutlenku tytanu, czyli naturalnego filtra) odrobinę rozjaśniła, przy okazji nie wpływając niekorzystnie na ochronę przeciwsłoneczną. Taki puder możemy nosić ze sobą w torebce, wystarczy chwila i poprawiamy jednocześnie makijaż, i chronimy buzię.

Po lewej po przeróbce, po prawej oryginalny kolor 


Skład dla zainteresowanych 

A jakie produkty Wy polecacie do ochrony? Może macie już swoich ulubieńców?

Buziaki :*

34 komentarze:

  1. Puder z SPF-em? No proszę, chyba czas zrobić zamówienie:)
    http://aleksandramarynowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Krem o zapachu mango??? Ojej, chętnie bym go wypróbowała!

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze niestety sie przyznac, ze niezbyt przykladam wage do ochrony przeciwslonecznej. Ten balsam Mango brzmi zachecajaco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można coś zmienić na lepsze ;)

      Usuń
  4. La Roche-Posay duża tuba, 50 - świetnie sprawdził się w Azji i wystarczył idealnie na pół roku ciągłego używania!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, że też masz swój ideał :) Akurat tej firmy nic nie miałam, ale wiele osób ją chwali.

      Usuń
  5. Krem o zapachu mango? Kupuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja preferuje kremy/ balsamy z wysokim filtrem 50. Głównie Ziaja bądź Iwostin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tych firm nie miałam, do ciała także wybieram 50, chociaż przy tak wysokich filtrach nie ma aż takich różnic :)

      Usuń
  7. Zwracam uwagę na filtry przeciwsłoneczne latem, więc temat mi znany :) Puder to dla mnie nowość ;)

    Dziękuję Ci za odwiedziny na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze się można czegoś dowiedzieć :)

      Usuń
  8. ten kremik musi być fajowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a cy ten krem nadaje sie na twarz??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, tak jak pisałam, nie kłóci się z makijażem :)

      Usuń
  10. Mango brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nawet mój TŻ dałby się przekonać do tego kremu :)

      Usuń
  11. Krem wygląda cudownie :) Ja od lat jestem wierna filtrowi Vichy do skóry tłustej i mieszanej. Jest lekki, nie bieli do tego matuje skórę i póki co nie znalazłam lepszego, chociaż jakoś specjalnie nie szukałam :) Co do filtrów w pudrze to z tego co kojarzę kilka aptecznych marek ma tzw. filtry w kompakcie, a do tego zawsze można sięgnąć po pudry mineralne, które zawierają naturalne filtry. Może niezbyt wysokie, ale do codziennego użytku, a nie na plaże myślę, że przy odpowiedniej systematyczności dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tych pudrów masz rację, jedyne, o co się martwię to cena, te apteczne bywają dość drogie. Ale jakby dobrze poszukać, to pewnie coś i w rozsądnej cenie się znajdzie. Dzięki za podpowiedź ;)

      Usuń
  12. Nie potrafię zrozumieć, jak ludzie mogą nie dbać o tak istotne rzeczy. Już nie mówię o zwykłej, słonecznej pogodzie (która oczywiście nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu powinno dbać się o ochronę przez promieniami), a o opalaniu. Bez kremu? nie ma mowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale niestety ciągle pokutuje mit tzw. "zdrowej opalenizny". Na szczęście powoli świadomość ludzi w tym zakresie zwiększa się, a firmy kosmetyczne starają się nas zachęcić do systematycznego dbania o ochronę :)

      Usuń
  13. Ja jakoś szczególnie się nie chronię, ale też na słońcu nie przebywam praktycznie wcale. Opalać się nie lubię. Ale ten kosmetyk z mango mnie bardzo zaciekawił, bo zapach mango w kosmetykach uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam, może to być fajny sposób na wprowadzenie filtrów do pielęgnacji :)

      Usuń
  14. Zapach mango brzmi nieźle. :) Na co dzień nie stosuję specyfików chroniących przed słońcem. Wyjątkiem są sytuacje gdy jadę w góry/nad morze albo po prostu wiem, że spędzę na dworze cały dzień w ostrym słońcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może mango Cię przekona do ochrony przed szkodliwym działaniem uv? :)

      Usuń
  15. Ochronę przeciwsłoneczną twarzy zaczęłam stosować dopiero w tym roku, po tym jak trafiłam w sieci na artykuły o koreańskiej pielęgnacji twarzy. A mam 32 lata, więc naprawdę był to już najwyższy czas! ;)
    Kusisz tym kremem z mango, chętnie wypróbuję!
    Do tej pory używałam kremów do twarzy z SPF50 z SVR, Biodermy i Farmony. Pod makijaż najlepiej sprawdził się matujący krem z filtrem SVR.

    OdpowiedzUsuń
  16. Puder bardzo chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy przypadłby Ci do gustu :)

      Usuń