środa, 27 stycznia 2016

Moja opinia o: Freedom Eyebrow Pomade Medium Brown oraz Blush True Loved


Witajcie :*

Ostatnio chodził za mną zakup pomady do brwi. Bardzo chciałam coś takiego przetestować, gdyż nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z produktem w takiej formie. Wtedy zauważyłam, że marka Freedom wypuściła swoją wersję słoiczkowych mazideł do brwi. Niedługo później okazało się, że na sklepie urodomania.com trwa promocja -20% na produkty tej właśnie firmy. Stwierdziłam, że grzech nie spróbować, a że zawsze mi smutno zamawiać tylko jedną rzecz, więc dorzuciłam jeszcze róż, gdyż ostatnio żywota dokonał, po wielokrotnych próbach reanimacji, pierwszy kosmetyk tego typu w mojej kolekcji, firmy Bell, który kupiłam dawno temu w Biedronce. Tak więc zapraszam na moją wstępną opinię na temat tych całkowicie dla mnie nowych rzeczy :)


Freedom Makeup Eyebrow Pomade Medium Brown



Informacje ze strony sklepu:

Freedom Makeup Eyebrow Pomade to pomada do brwi pozwalająca uzyskać perfekcyjne wykończenie makijażu HD. Jej wyjątkowa formuła jest bardzo trwała, na brwiach utrzymuje się nienagannie przez cały dzień. Pomada układa włoski. Jest mocno napigmentowana, tworzy naturalny makijaż w wielu odcieniach. Dostępna w 11 kolorach.
Produkt nowy, oryginalny, zapakowany w kartonik.
Ważny 12 miesięcy od pierwszego otwarcia.
Waga: 2,5 g
Cena regularna: 25 zł



Produkt przychodzi do nas zapakowany w prosty, czarny kartonik z nazwą koloru i jego obrazem. Wewnątrz znajduje się słoiczek z przezroczystego szkła i czarna zakrętka z nazwą firmy. Na spodzie możemy odnaleźć nazwę koloru, także jeżeli planujecie zakup większej ilości, nie musicie się martwić w tym zakresie :) Z racji tego, że pierwszy raz mam do czynienia z taką formą produktu, nakładam go bardzo oszczędnie, ocierając pędzel o dłoń i dopiero wtedy przenoszę go na brwi. Kolor to tak średni, neutralny brąz, bardzo ładnie zgrywa się z moimi brwiami. Można nim ładnie je wypełnić, co do utrwalenia kształtu ciężko mi coś powiedzieć, gdyż ilość, jakiej używam, jest naprawdę szczątkowa, więc nie daję mu tutaj pola do popisu. Kiedy się nauczę podkreślania w ten sposób, sprawdzę, czy da radę sam. Ładnie trzyma się na skórze, nie zauważyłam żadnego rozmazania czy zniknięcia aż do samego demakijażu (ok. 13 godzin na twarzy). Wydaje się być bardzo wydajny. Jak na razie jestem zadowolona i będę ostro trenować :)

Na koniec małe porównanie koloru Medium Brown do moich zestawów cieni- duo od Catrice oraz IsaDory (odcień 16 Brown Duo)




Freedom Pro Blush True Loved



Informacje ze strony sklepu:

Freedom Pro Blush to profesjonalny róż dający naturalne wykończenie makijażu. Podkreśla kości policzkowe, umożliwia stopniowanie efektu rumieńca. Formuła różu nie tworzy smug i jest łatwa w rozcieraniu.
Produkt nowy, oryginalny.
Ważny 12 miesięcy od pierwszego otwarcia.
Waga: 3,2 g
Cena regularna: 5 zł

Produkt zapakowany jest pojedynczo w plastikowe pudełeczko, typowe dla tego typu róży z Freedom czy Makeup Revolution. Niestety, jak na razie ciężko się otwiera, także uwaga na paznokcie! Ja swoje załatwiłam. Tyle czekania, aż odrosną po poprzednim rozwarstwieniu, smarowania olejkami, odżywką i cała robota na marne. Nie zrobię sobie ładnego manicuru. Teraz to się wnerwiłam. Co nie przeszkadza mi w stwierdzeniu, że kosmetyk sam w sobie jest bardzo fajny, jednak zaraz po napisaniu tej recenzji przekładam go do paletki diy. Przeholował.
Jest dobrze napigmentowany, pamiętajcie strzepnąć pędzel przed nałożeniem! Ja się troszkę zagalopowałam i zupełnie o tym zapomniałam za pierwszym razem, jednak szybciutko udało mi się to ładnie rozetrzeć, także kolejny plus :) Trzyma się na mojej twarzy cały dzień, ma nienachalne matowo-satynowe wykończenie, bardzo gładkie i przyjemne. Nie posiada absolutnie żadnych drobinek.Kolor to naturalny róż, bardzo fajnie i dziewczęco wygląda na twarzy :)  Bardzo dobry produkt, niewykluczone, że kiedyś przy okazji kupię jeszcze jakiś inny kolor.


 Na zdjęciu oba produkty nałożone na twarz, niestety, mam ciągły problem z uchwyceniem na zdjęciach różu, mimo, że na żywo jest naprawdę widoczny i nie mogę nałożyć zbyt wiele, żeby nie przesadzić. Jakieś porady co do tego? Przypominam, że mam do dyspozycji tylko smartfona ;)

Próbowaliście któregoś z tych produktów? Może macie innych ulubieńców tej marki?

Buziaki :*

17 komentarzy:

  1. Właśnie dużo czytałam o tych mazidełkach ale jak narazie stosuje cień do brwi
    Róż bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długi czas nie byłam przekonana, ale teraz mi się spodobało :) Na szybko- cień, precyzyjniej- pomada :)

      Usuń
  2. Ja również nie stosuję cieni do brwi, ale może w końcu to się zmieni :D
    Dodaję do obserwowanych i liczę na rewanż

    http://magicworldprincesscarmen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. No właśnie nie spodziewałam się takiego efektu :) Ale to może być kwestia użycia naprawdę maleńkiej ilości produktu, ja nie lubię bardzo wyrysowanych brwi.

      Usuń
  4. Nie znam w ogole tych produktów. Mało się maluję ostatnio i nie jestem "na czasie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Freedom dopiero niedawno się pojawiła, jeśli się dobrze orientuję, to firma siostrzana Makeup Revolution. Pomady do brwi są teraz wszędzie, zwłaszcza te z Anastasia Beverly Hills czy naszego Inglota, oni też zrobili swoją i to całkiem przyjemną :)

      Usuń
  5. Mam róż, taki brzoskwiniowy mocno mieniący się na złoto - świetny! Pomady do brwi nie posiadam, ale z chęcią kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiesz może, jak nazywa się ten kolor? Chętnie mu się przyjrzę!
      Co do pomady- nie mam porównania, ale wydaje mi się, że warto wypróbować, bo cena w tej chwili jest konkurencyjna, wybór kolorów szeroki, a ja jestem zadowolona :)

      Usuń
  6. Bardzo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. cena genialna!:) bardzo ładnie wygląda na skórze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że wpadł Ci w oko, może kupisz coś dla siebie? ^^

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam do spróbowania, myślę, że produkty są bardzo podobne jakościowo do MUR, więc mniej więcej wiesz, czego się spodziewać, a ta pomada to naprawdę ciekawa opcja ;)

      Usuń
  9. Ja mam róż też z Freedom, ale Angelic (brzoskwinka). Pomada wygląda ciekawie, ale ja chyba z cieni przesiądę się na kredkę, gdy te się skończą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej brzoskwiniowy odcień mam z MUR, trafił mi się w kalendarzu adwentowym, również jestem z niego zadowolona :) Ja kredki nie próbowałam, cieni używam w tej chwili tylko przy makiajażach "mam 15 minut i wybieram tylko to, co niezbędne", na ogół wybieram pomadę, bo pozwala mi uzyskać bardziej precyzyjny efekt. Ale to już zależy od oczekiwań ;)

      Usuń