piątek, 20 marca 2015

Moja opinia o Kallos Chocolate- Intensywnej, regenerującej czekoladowej masce do suchych, łamiących się włosów

Witajcie w pierwszym poście na naszym blogu ;*

Uwielbiam „jedzeniowe” zapachy^^ Królują u mnie aromaty wanilii, owoców,  karmelu i czekolady właśnie. Zachęcona popularnością masek Kallos w Internecie, a także ich wielką pojemnością za bardzo niską cenę postanowiłam wypróbować wersję Chocolate. Czy słusznie?

Moje włosy:
 proste, długie za łopatki, regularnie farbowane, miałam również dwukrotnie do czynienia z kąpielą rozjaśniającą w czerwcu 2013 oraz 2014 (prawdopodobnie październik), obecnie pomalowane farbą Joanna Naturia Organic w kolorze 333 Bakłażanowym, dość mocno wypłukanym. Niezbyt gęste i grube, myję co 1-1,5 dnia, później są przetłuszczone przy skórze.  Na ogół noszę je rozpuszczone, suszę suszarką max 2 razy w tygodniu, staram się rzadziej. Mam świadomość, że w wielu przypadkach robię im krzywdę, jednak staram się wynagrodzić to dość regularną pielęgnacją.




Od producenta:
Specjalna formuła zawierająca ekstrakt kakao, keratynę, proteinę mleczną i panthenol dogłębnie regeneruje włosy, pielęgnuje i chroni łamiące się włókna włosów. Dzięki zawartości aktywnych składników włosy stają się wspaniale lśniące, jedwabiste i  łatwe w obsłudze. (XD) Użytkowanie: Stosować po umyciu głowy, na włosach wysuszonych ręcznikiem. Po upływie 5 minut działania, spłukać.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysobutebne, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconli, Panthenol, Theobroma Cacao Extract, Hydrolyzed Ceratin, Hydrolyzed Milk Protein, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Metchylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone. 

Pojemność: 1000 ml
Cena: ok. 12 zł

Moja opinia:
Na co dzień używam jej jak odżywki- po umyciu nakładam od ucha w dół na 1-2 min, potem spłukuję. Dzięki temu włosy są wygładzone, lśniące, dobrze się rozczesują (niestety szampon, którego obecnie używam straszliwie je plącze;/). Pozostają takie do następnego umycia, jednak muszę bardzo uważać z ilością- jeżeli przesadzę, może obciążyć moje dość delikatne włosy. Od czasu do czasu używam jej do silniejszej regeneracji, wtedy trzymam ją w ten sposób: http://www.anwen.pl/2014/12/czytelnicy-maja-gos-sposob-na-wygodne.html przez dłuższy czas, na ogół 1-2 h, w połączeniu z jakimś olejem. Wtedy również się sprawdza, włosy są przyjemne w dotyku, świetnie wyglądają. Kocham w niej cudowny zapach, który mnie kojarzy się z czekoladowym budyniem oraz wydajność: za niską cenę otrzymujemy litr maski, której zużycie zajmuje kilka miesięcy. Poprzednią wersję (Al latte), z której również byłam zadowolona, miałam mniej więcej przez pół roku codziennego stosowania. Opakowanie jest wygodne, łatwo z niego wydobyć resztki produktu. Jedne co mi w niej trochę przeszkadza, to to, że ma tendencję do obciążania, jednak poza tym jestem z niej zadowolona. Prawdopodobnie kupię jeszcze inne wersje zapachowe, bo jest kilka, które mnie kuszą, m.in. Vanilla, Banana, Cherry i Honey (dwóch ostatnich nie widziałam w Hebe w Galerii Katowickiej, jeśli wiecie, gdzie można je dostać, to piszcie).  Jeśli macie opinie na ich temat, również chętnie je poznam ;)


Trzymajcie się ;*
Poohova

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj jest... Choćby dla niego warto nałożyć ją na włosy ;)

      Usuń
  2. Polecam Kallos Keratin:) Może zapach nie jest aż tak powalający, ale włosy są po tym supergładkie i lekkie:) Ja stosuję od dłuższego czasu regularnie, 2 razy w tygodniu wg metody Anwen, plus 2 razy w tygodniu olejuje włosy olejem lnianym i kondycja moich włosów znacznie się poprawiła, są o wiele gładsze niż kiedyś nawet jak danego dnia nie nałożę odżywki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Olej lniany mam w fazie testów, a nad maską się poważnie zastanawiam, widziałam dużo pozytywnych opinii na jej temat, może faktycznie się skuszę? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zapach powala ale działanie też jest rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń